Po chwili krzyknął. Spod warstwy czekolady to było widoczne… Byłem oszołomiony, gdy zdałem sobie sprawę, co to było.
Opowiedziałem tę historię szczegółowo w pierwszym komentarzu.
Wewnątrz lodu znajdowało się małe ciało z ogonem i szczypcami. To był skorpion. Prawdziwy, choć martwy. Jego rozmiar sugerował, że był dość mały.
Zaniemówiliśmy. Pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi do głowy, było: skąd się tu wziął? Może w fabryce, podczas napełniania rożków? A może, co jeszcze bardziej przerażające, dotarł po zapakowaniu, zamrożony w słodkiej masie?
Byliśmy zniesmaczeni i przestraszeni. Moja córka przez długi czas nie mogła patrzeć w lustro; trzęsły jej się ręce. Natychmiast zrobiłem zdjęcie tego, co zobaczyłem, i złożyłem reklamację do producenta.
Od tamtej chwili sama myśl o jedzeniu lodów napawała mnie nieprzyjemnym uczuciem. Bo nigdy nie wiadomo, co kryje się pod tą idealnie gładką warstwą czekolady…